Asłan Jariczew
Zgasły świece
W obliczu śmierci nagle zmieniasz się
Gdy w samotności przyjdzie zabrać cię
Zgasły już świece noc zagląda w okna
W ten księżycowy wieczór ty już wiesz
Że już nadchodzi że coraz bliżej jest
Pamięć przywraca beztroskie szczęścia dni
Lecz oto - zgasły świece...
Przeczuwasz że nadchodzi twoja kolej
Że ratunku dla ciebie nie ma ni odwrotu
Wsłuchany w kroki bezszelestne czekasz drżąc
Już jest tuż obok lodowaty w ciebie wlepia wzrok
Na rozgwieżdżonym niebie księżyc lśni
I ciepły wieje wiatr... lecz życie odchodzi nieuchronnie
Wszystko minęło pozostał strach koszmarnych snów
Trzepoce serce bezbronny wypłoszony ptak
W oczekiwania strasznych chwilach
Wtem wszystko ogarnia mrok milczenie ciszy słyszysz
Krew stygnie w żyłach szczerzące śmierci widzisz kły
Rozszalały nagle wicher duszę twą unosi
Nieubłaganej śmierci odprowadza cię wzrok...
W obliczu śmierci nagle zmieniasz się
Gdy w samotności przyjdzie zabrać cię
Zgasły już świece noc zagląda w okna
W ten księżycowy wieczór...
Poeta poległy śmiercią szahida
Powrót na góręTłum. Lamara

