http://www.makepovertyhistory.org Czeczenia
Czeczenia
Najlepiej wygląda w
Pobierz Firefoksa!

Albert Batukajew

Legendy kaukaskie

Trwasz w majestacie siwy mój Kaukazie
w zadumie pogrążony surowej.
Kocham potoki twe, wysokie trawy,
zapach miodu, powietrza i kwiatów.
O tobie pieśni się układa,
twe imię w modlitwach rozbrzmiewa
spoglądasz jak witeź w niebieskie przestworza
z dawien dawna nucąc: legendy, legendy,
o wieczności legendy...
Kraju gór strzelistych obłoków sięgających,
wciąż z daleka wabisz mnie urodą bezmierną.
Wszystkie twoje szczyty, każdą twoją ścieżkę znam.
Choć wrogowie odwieczni tyle to już razy
ujarzmić cię próbowali, pokonać, zniszczyć,
ty nie poddałeś się, wciąż nieugięcie trwasz.
Powtarzasz w zaklętej ciszy: legendy, legendy,
ich góry strzegą, ich góry strzegą...
o wieczności legendy...

Powrót na górę

Bestiom oddać dług!

Ty chłopcze, będziesz tylko jednym z bezimiennych, bez wieści zaginionych
wśród tysięcy imion, nie pochowanych przez wciąż bezradnie szukające rodziny. Czasem już kto szukać nie ma, umarli, rozstrzelały ich bestie.
I tylko matka... ona wciąż w sercu nosi nadzieję, wciąż czeka, szuka.
Wierzy, że jej zaginiony rodzony synek wnet się odnajdzie. Cóż, że kaleka! Niech tylko będzie żywy! Żałoby nie wdziewa i córkom nie pozwala,
choć wszyscy wokół wiedzą, że dusza boli, ból serce rozrywa. Po więzieniach, po filtrach syneczka swego szukać będzie, a potem płacząc,
nie zmruży oka do rana. I pod murami więzienia z fotografią będzie stać
całymi dniami. Tym, co wypuszczeni, zadaje pytania: "Nie widziałeś go?
Nie znasz? Nie! On nie walczył. On wyszedł któregoś dnia i już nie wrócił
do domu. Pół roku minęło, jak zaginął. Spójrz, to on, to mój synek,
to fotografia jego z profilu i en face...".
- "Nie, Deca, nie pamiętam... nie widziałem, tak wielu nas tam było".
I matkom podpowie: "Widzicie tam przejazd w oddali? Idźcie tam szybko,
tam stoi wagon pełen ciał. Ochronie pieniądze dajcie, pokażą wam.
Tam żywy i martwy jednakową ma cenę".
Od tygodnia tutaj z wami jestem, a zdaje się, że minął wiek. Pół roku - myślałem - nie wytrzyma, nie przetrwa człowiek. Na śmierć czekałem,
jednak wypuścili mnie. Trzeba mi teraz dług oddać! I tym, co pieniądze wzięli,
i tym, co odnaleźć pomogli. Ale nade wszystko tym, co wieczorami katowali, ogniem przypalali, żelaznym prętem okładali w bestialskim szale.
Bestiom oddać dług! Za to, że ich tortury uczyniły mnie inwalidą, dusza
i serce okaleczone też. W całości im spłacę ten krwawy dług, nawet jeśli
spokojnie zasnąć nie będę mógł. Ja stamtąd wyszedłem, lecz pozostały
tysiące niewinnych. Wiem, większość z nich nie przeżyje. Mogę ich tylko
w pamięci zachować, ich ból, ich lęk i krzyk. Widok torturowanych ciał.
A wy swoich szukajcie... Niech pomoże wam dobry Bóg. Wszak nikt nie
umrze szybciej, niż czas jego nadejdzie...
Tej nocy z pieniędzmi poszła. Podeszła do wagonu, szukała do świtu.
Nie, nie znalazła tam synka. Rano znowu stoi pod murami więzienia
w zziębniętych dłoniach fotografię synka trzyma: "Nie widziałeś go?
Nie znasz? Nie! On nie walczył. Ja wiem, że on żyje. Serce mi mówi!".
- "Nie, Deca, nie pamiętam... nie widziałem, tak wielu nas tam było".

Powrót na górę

Tłum. Lamara