Zachowanie wobec kobiety
Kolejne zagadnienie, któremu należy poświęcić uwagę, jest zachowanie wobec kobiety, dostrzegalne wyraźnie zwłaszcza w intymnych kontaktach męża i żony. Zanim do niego przejdziemy, należy powiedzieć o wyjątkowej instytucji występującej u Czeczenów - zalotach.
Ta specyficzna instytucja, z jej szczególnymi normami i zwyczajami wskazującymi na to, co dozwolone i niedozwolone, jest unikalna dla całego Kaukazu. Wobec surowej egzogamii związków małżeńskich, społeczeństwo zostało zmuszone do ustalenia tego rodzaju formy kontaktów pomiędzy młodymi ludźmi (zwykłe dotknięcie zgodnie z adatem było inkryminowane jako jawny zamach na honor kobiety, cnotę, dobre imię, z wynikającymi z tego faktu konsekwencjami prawnymi), które otwierałyby im szerokie możliwości wyboru partnera, przy czym dziewczynie przysługiwały takie same prawa jak młodemu mężczyźnie. Tego rodzaju konieczność opierała się na stanowisku, że potomstwo nie zrodzone z miłości jest słabowite, niepełnowartościowe. W celu wyboru partnera niezbędne były przebiegające pod kontrolą, acz swobodne kontakty pomiędzy młodymi. Podobne możliwości dawało im społeczeństwo w ramach szeroko rozwiniętego systemu "wieczorków" - prywatek, prac pomocniczych, spotkań u krewnego, specjalnego zapraszania dziewczyny na próbne spotkania .
Zawarcie znajomości i nawiązanie kontaktów nie było możliwe w dowolnym, przypadkowym miejscu. Dlatego należało do dziewczyny skierować oficjalne zaproszenie na "wieczorek", przy czym zaloty nabierały oficjalnego charakteru dopiero po ich pierwszym stopniu - czyli zaręczynach, polegających na złożeniu dziewczynie obietnicy małżeństwa. Na razie były to niezobowiązujące kontakty. Jeśli natomiast dziewczyna i chłopiec zamierzali kontynuować zawartą znajomość, przenieść ją na bardziej odpowiedzialny drugi stopień, ponownie należało uzyskać zgodę dziewczyny. Następny, trzeci stopień to przyrzeczenie na imię współmieszkańca wsi. Czwarty stopień - dziewczyna na ręce chłopca składa jakiś osobisty przedmiot: kolczyk, obrączkę i wyznacza termin ślubu, a w następnej kolejności - miejsce i porę, gdy pojawi się "narzeczony" z towarzyszami, a ona w asyście jakiejś kobiety (zwyczajowo żony starszego brata) wyjdzie do niego. Po obdarowaniu odchodzącej, najstarszy z przyjaciół ujmuje narzeczoną za ręce i oświadcza: "Biorę za świadków niebiosa i ziemię, że od dziś jesteś naszą bratową". Co ciekawe, mężowi podczas rozwodu potrzebni są dwaj świadkowie.
Jedynie po wszechstronnym rozważeniu wszystkich "za i przeciw", on lub ona przechodzili na wyższy i bardziej odpowiedzialny stopień wzajemnych kontaktów. Jednakże, nawet będąc tuż przed wyjściem za mąż lub ożenkiem, jeśli partner dopuścił się jakiegokolwiek przewinienia, wystarczało to, by "zwrócić słowo", zwolnić z obietnicy małżeństwa. Małżeństwo mogło być łatwo rozwiązane z inicjatywy obu stron.
W okresie istnienia tej instytucji został wypracowany osobliwy język gestów i znaków mimicznych.
Nie przyjął się natomiast obyczaj kojarzenia małżeństwa za pośrednictwem swatów lub porywania kobiety.
Ogromne znaczenie przywiązuje się do czystości moralnej małżonków. Inicjowanie intymnych kontaktów należy wyłącznie do żony. Narzucanie się, natarczywość i naleganie męża uznawane są za faktyczny gwałt, zaś narodzone w jego wyniku dziecko traktuje się jako wyrodka. Identycznie traktuje się poczęcie po spożyciu przez któregoś z małżonków alkoholu, przed upływem pełnego cyklu menstruacyjnego, a także w trakcie kłótni, a nawet wówczas, jeśli któreś z nich zainteresowało się kimś innym, obcym i jego obraz nosiło w sercu. We wszystkich przytoczonych, a także innych sytuacjach, poczęte przez małżonków dziecko uważa się za nieślubne, nieprawego urodzenia, bękarta.
W swojej tradycyjnej kulturze Czeczeni przypisują muzyce podobnie nieformalne znaczenie jak słowu i kolorom. Przy pomocy muzyki leczyli, wyrażali miłość i nienawiść; godzili i waśnili przyjaciół, zdradzali powierzone pod przysięgą tajemnice. W związku z czym odpowiednio traktowali instrumenty muzyczne jak również samych muzyków. Na przykład powstanie fujarki łączą z Prometeuszem (Pharmatem) - i wykradzeniem ognia z piekła. Według legendy, starszy brat Prometeusza wręczył mu rodzaj bambusa, sitowia z miękkim jak u słonecznika rdzeniem, z włożonym do jego wnętrza węgielkiem. Ponieważ moc przyciągania do macierzyńskiego ogniska była niezwykle silna, węgielek przepalał rdzeń i zsuwał się w dół, a iskra przepalając ściankę spadała na coraz to inną ziemię. W ten sposób, zanim Prometeusz dotarł do naszej sfery ziemskiej, węgielek przepalał ściankę osiem razy. Współczesna fujarka właśnie dlatego ma osiem otworów, a bambus i sitowie od tamtych czasów mają wydrążoną łodygę. Zgodnie z głębokimi wierzeniami rdzennej ludności czeczeńskiej, na tym rodzaju fujarki gra się raz w roku przed dotarciem słońca do "letniego domu" tj. 20 czerwca, na cześć Prometeusza, który dostarczył ludziom ogień, przy jego pomocy oddzielił niebo od ziemi i usunął Chaos.
Mówiąc o instrumentach muzycznych nie sposób nie wspomnieć legendy związanej ze strasznym pogromcą i spustoszycielem Czeczenii Timurem, który jakoby po zakończeniu bitwy zapytał swoich wodzów: "Czyście zabrali im pondar ?".(7) Gdy zaprzeczyli, rzekł: "Jeżeli nie zabraliście im pondara, to znaczy, że myśmy ich tylko rozbili, a nie pokonali. Należy sprawić, by zostali naszymi sojusznikami. Wezwijcie ich do mnie.
Na znak podziwu dla ich niezłomności i ku nauce potomnych, pragnę im podarować szablę, której do tej pory nikomu jeszcze nie podarowałem". Jednak posłańcy nie znaleźli wojowników, nie znaleźli chłopców i dziewcząt, ponieważ wszyscy zginęli. Przyprowadzili bajarza, któremu zakazano udziału w bitwie, ponieważ miał obserwować z oddali jej przebieg, aby przekazał przyszłym pokoleniom co widział.
Dar od Żelaznego Kuternogi - Tamerlana, przyjął bajarz Illancza i przekazał dziewięciu młodocianym chłopcom, którzy po pewnym czasie oddali go dziewięciu ciężarnym kobietom. Po czym Timur jakoby polecił uwolnić wszystkich wziętych do niewoli Czeczenów. (Starcy opowiadają, że szabla wraz z kilkoma innymi darami - także bronią - zachowały się do lutego 1944 roku. Dziś nie wiadomo gdzie się znajdują).
Należy zaznaczyć, że różne czeczeńskie instrumenty muzyczne miały prawdopodobnie specjalne przeznaczenie. Na przykład czondarg (rodzaj skrzypiec) ma związek z pojęciem urodzaju, płodności; grano na nim na polu, aby przyspieszyć wzrost zbóż, podnieść jego urodzajność i płodność bydła, między innymi baranów i owiec.
Wracając do wspomnianej roli bajarzy-pieśniarzy, należy dodać, że akademik N. Dubrowin określił ich rolę i znaczenie w społeczeństwie czeczeńskim. Pisze, że pieśniarze-muzykanci obecnie są postrzegani przez nich samych i środowisko jako ściśle spokrewniony związek - tejp. N. Dubrowin powołując się na dużo wcześniejsze, nieznane nam źródła, nazywa ich profesjonalnym związkiem, który zajmował w czeczeńskim ustroju jeden z najbardziej zaszczytnych stopni.
Lezginka
Wśród Czeczenów obecnie znany jest tylko jeden rodzaj tańca - tak zwana lezginka. Należy przypuszczać, że wcześniej temu tańcowi towarzyszyły słowa objaśniające jego wyraz, o czym świadczą przetrwałe do naszych czasów różnego rodzaju kroki taneczne, "odczytywane" do dziś przez widzów. Szczególny charakter tańczonej parami lezginki polega na wykonywaniu kroków na czubkach palców nóg. Warto zwrócić uwagę, że metaloplastyka epoki brązu, w szczególności archeologicznej kultury kobańskiej, prezentuje tę pozycję nie tylko u postaci ludzkich, ale i w rzeźbie przedstawiającej zwierzęta. Dlatego istnieje powód, by stwierdzić, że taniec ten sięga korzeniami co najmniej epoki brązu.
Ponieważ zgodnie z czeczeńską nazwą taniec wiąże się z artystyczną improwizacją, prezentacją życiowych kolizji, sztuki walki, męskiej brawury w konkretnych sytuacjach, jego wartość i charakter określa obowiązkowe preludium, w którym opowieść o historii czynu młodzieńca-wojownika poprzedza niepowiązana z nią, poniekąd niezrozumiała, niepojęta akcja. Preludium polega na tym, że chłopiec i dziewczyna z przeciwległych szeregów, z kardynalnie przeciwległych punktów, wychodząc w koło zaczynają się przemieszczać, każdy z partnerów w prawą stronę, po spirali, spotykając się w centrum koła. Co ciekawe, chłopiec i dziewczyna poruszają się niezależnie od siebie, i w istocie nie jest to jeszcze taniec w jego dosłownym znaczeniu. Nawet spotykając się w centrum, dziewczyna kontynuuje ruch, lecz już rozkręca spiralę od centrum na zewnątrz, zaś chłopiec powinien wykonać szczególny obrót o 180 stopni, by od tyłu dołączyć do dziewczyny. Przy czym chłopiec nie ma prawa podnieść ręki i sprawiać wrażenia, że prowadzi dziewczynę. Prawo to zyskuje dopiero wtedy, gdy spirala rozkręci się i oboje jak gdyby rozejdą się w różne, przeciwległe miejsca - chłopiec znajdzie się przed tamadą ("gospodynią") żeńskiego szeregu, a dziewczyna przed tamadą - "gospodarzem" męskiego szeregu. Dopiero wtedy rozpoczyna się autentyczny taniec i dziewczyna podporządkowuje się umownym sygnałom i ruchom partnera.
W związku z powyższym opisem tańca czeczeńskiego, mimowolnie przychodzi na myśl skojarzenie tańca z mitem o nitce Ariadny, która uratowała Tezeusza. Tym bardziej rzuca się to w oczy, gdy uważnie przyjrzymy się zarówno zachowaniu partnerów i rozkręcanej przez nich spirali - w prawo od obwodu do centrum i z centrum do obwodu. Przekonujemy się o tym ponownie, zwracając uwagę na poszczególne układy taneczne. W pierwszej części twarz chłopca wyraża obojętność, jedynie obserwuje dziewczynę, podczas gdy w drugiej części role diametralnie się zmieniają.
Sztuka, jak nic innego, wyraża postrzeganie świata przez dany etnos, co bezpośrednio odnosi się też do Czeczenów. Należy wymienić tu wierzenia, obrzędy, mity i legendy. Istotę modułu sztuki, przejawiającego się w sztuce dekoracyjno-użytkowej, w proporcjach i formach otaczających na co dzień człowieka, stanowiło i stanowi idealne ciało ludzkie. Wyrazistym przykładem jest zwłaszcza sztuka antyczna, a w naszym przypadku sztuka czeczeńska, która wchłonęła wiele wschodnich inspiracji, istniejących w swej pierwotności do dnia dzisiejszego. Jako przykład można by uznać chociażby dzbany na wodę, występujące u narodów Północnego Kaukazu, wśród których już na pierwszy rzut oka można odróżnić formę czeczeńską od dagestańskiej. Dla uzupełnienia można przytoczyć wiele przykładów z architektury przeszłości, choćby bojowe strzelnice - baszty. Ten tradycyjny styl przetrwał i dostrzegalny jest w budownictwie współczesnym; zwraca uwagę charakterystyczną, pionową smukłością.
Czeczeni wyróżniają się wieloma cechami, pozornie nie rzucającymi się w oczy, jednak dostrzegalnymi przy uważnej obserwacji - jest to, być może, jak powtarzają, zdolność nieprzywiązywania wagi do dostatniego życia, nawiasem mówiąc dziś coraz częściej traconego, co wynika z braku lęku przed śmiercią. Zgodnie z przekonaniem wielu z nich, bogactwo jest wyłącznie ciężarem. Ani rodzice, ani dzieci nie kierują się w życiu (ponieważ nic by to nie dało) pragnieniem zgromadzenia i przekazania dużego spadku. Nie bez powodu istnieje opinia, że rodzic pozostawiający po sobie duży spadek staje się wrogiem własnych dzieci, wywołuje tym sposobem między nimi konflikty.
Z wielowiekowego doświadczenia wynika, że nawet gdyby rodzice równo i sprawiedliwie podzielili spadek między potomków, ci i tak w większości przypadków będą na siebie obrażeni. Dlatego w narodzie powszechne jest powiedzenie: jeśli pragniesz zgody w rodzinie, zostaw im dobre imię, a nie wielkie bogactwo.
Błędem byłoby nie wspomnieć o ogromnej transformacji tradycyjnej czeczeńskiej obyczajowości podczas minionych 20-30 lat. Fenomen ten z wolna kształtował się już w połowie XIX wieku, jednak wyraźnie dał o sobie znać w okresie rządów Breżniewa. Chodzi o to, że Czeczeni, którzy z godnością przetrwali doświadczenia najcięższego ucisku wraz z wynikającymi z nich następstwami, raptem zaczęli zmieniać się w oczach. Zdobywane za wszelką cenę atrakcyjne stanowiska służbowe i dostatek, na niekorzyść zmieniły skalę ludzkich wartości. Co prawda ludzie tłumaczą ten fenomen dość spokojnie i filozoficznie: że pokolenie to upodobniło się do wygłodniałego psa, który chwyta wszystko, co mu wpadnie w oczy. Podobne sytuacje zdarzały się także wcześniej, lecz Bóg łaskawy sprawił, że wszystko wracało na swoje miejsce. Daj Bóg, jak powiadają.
Jedną ze specyficznych cech czeczeńskiej obyczajowości jest nadzwyczajna troska o siostrę. Fakt, zdawałoby się paradoksalny wśród muzułmanów, gdzie kobiecie przypada rola drugoplanowa. Brata z siostrą łączą osobliwe więzy rodzinne. Brat podkreśla na wszelkie możliwe sposoby miłość do siostry, nie może odmówić żadnej jej prośbie, bez względu na konsekwencje, obyczajowe niezręczności i utrudnienia. Być może zjawisko to związane jest z przeświadczeniem, że jedynie siostra w dniu Sądu Ostatecznego podzieli z bratem ciężką dolę. W żadnym wypadku nie oznacza to, że mężczyzna jest mniej przywiązany do matki, żony czy córki, jednak w tym przypadku wyrażanie uczuć przez mężczyznę jest bardziej powściągliwe. Zgodnie z przyjętą tradycją, Czeczen powinien być opanowany i powściągliwy w wyrażaniu emocji, smutku i radości. Dlatego nie do przyjęcia jest jawne okazywanie żałoby, zwłaszcza gdy dotyczy śmierci bliskich. Przypuszczalnie ma to związek z przekonaniem, że smutek który dziś opanował ciebie, w dużo gorszych przejawach wcześniej dotknął innych, więc nie należy się nim demonstracyjnie obnosić. Może się tak zdarzyć, że ciężar przeżywanego dziś smutku, w porównaniu z tym, co może wydarzyć się jutro, jest w istocie dziecięcą zabawą. Powyższe potwierdza następująca alegoria: odcięta głowa spadając ze stoku, wypowiada słowa: "Czyż mogło przydarzyć mi się większe nieszczęście, niż..." - nie zdążyła dokończyć, spadła na skałę i roztrzaskała się na strzępy jak przejrzały arbuz. Z czego wynika wniosek, że opanowanie i powściągliwość uszlachetniają człowieka.
Dla Czeczena gość jest świętością. Również przyjaźń wynosi się i ceni bardzo wysoko. Wszystko to zobowiązuje, aby zawsze być gotowym do niesienia pomocy słabszym i wszystkim, którzy potrzebują wsparcia. Oto wydarzył się wypadek. Samochód przejechał kobietę przechodzącą ulicą. Kierowca wziął kobietę na ręce i wzywając pomocy pobiegł do najbliższego gospodarstwa, ponieważ w tej miejscowości nie miał krewnych ani przyjaciół. Człowiek, który na wezwanie wybiegł z domu, rozpoznał na rękach kierowcy swoją matkę. Na jego błagania odpowiedział: "Uspokój się. Twoja prośba o braterską pomoc została wysłuchana. Na twoich rękach zmarła moja matka, a ja - jeśli się na to zgodzisz, od tej chwili będę ci bratem. Bóg mi świadkiem, gdybyś zostawił zmarłą na drodze i próbował uciec, oddałbym swoje życie, żeby pomścić śmierć matki". Inny przykład. Autobus jadący z Groznego do Szali powoli zsuwał się na prawy bok, do przepaści nad rzeką Argun. Kierowca odruchowo otworzył drzwi od strony drogi i był już gotów wyskoczyć z pojazdu, jednak się powstrzymał. Usiadł na miejsce, zamknął drzwi i powiedział: "Rozbijcie okna i wyrzucajcie dzieci, a potem, kto zdąży - niech wyskakuje". W autobusie panika natychmiast ucichła. Nawet kobiety w tej dramatycznej sytuacji zachowały spokój. Kierowca zginął z tymi, którzy nie zdążyli wydostać się z autobusu. Dzięki odwadze, którą wykazał ten człowiek, pamięć o nim przetrwała wśród żywych do dziś, bowiem godnie przeżył swoje życie.
Nie mamy możliwości pełnego rozwinięcia opisu sposobu postrzegania świata i światopoglądu czeczeńskiego, dlatego zwróciliśmy uwagę na pewne charakterystyczne, moim zdaniem, fundamentalne punkty odniesienia, można by rzec - kamienie węgielne. Pierwszym z nich jest niewątpliwie nie tyle troska o zapewnienie dzieciom chleba powszedniego, co pozostawienie po sobie dobrego imienia; drugim - uznanie we własnej osobie wszystkich cech za równowartościowe; trzecim - świadomość własnej śmierci sprawiająca, że nie należy się jej bać, bowiem przede wszystkim należy się lękać hańby, zniesławienia.
Na tym zakończymy wyszczególnianie, ponieważ przedstawione przykłady wystarczająco ilustrują i uzasadniają, czym w życiu powinien kierować się człowiek.
Narzuca się pytanie: czy istnieje wśród Czeczenów wyobrażenie przyszłości narodu? Owszem, istnieje. Opowiedział je pewien pochodzący z Czeczenii egipski oficer. Jego rodzina od dawna nie pamięta języka ojczystego, lecz jego przodkom w języku czeczeńskim przekazywano niczym zaklęcie: Czeczeni znikną, niczym bicz, który wypadł z ręki zdrożonego jeźdźca, zaskoczonego przez burzę piaskową. Jednakże ten sam wiatr, dmący w przeciwną stronę, wzniesie piasek i dobędzie bicz na światło dzienne. Podobnie Czeczeni - odejdą na pewien czas w niebyt, jednak dla powszechnego dobra i sprawiedliwości zostaną wskrzeszeni do życia i dożyją dnia Sądu Ostatecznego.
Sajd-Magomied Chasijew,
członek Akademii Narodowej,
dyrektor Centrum Badań Etnokulturalnych
Ministerstwa Kultury Czeczeńskiej Republiki Iczkeria
Z książki Sajd-Chamzata Nunujewa "Nachi i swiaszczennaja istoria"
- 7. Pondar/pondur - rodzaj bałałajki.

